Produkcje C/U

Wrz 26, 2020

Od 2009 r Fundacja Ciało/Umysł regularnie produkuje i koprodukuje spektakle wybranych artystów.

Ważnym dla rozwoju polskiej sceny tańca są premiery, które regularnie goszczą na warszawskim festiwalu. To na jego otwarcie  w 2001 Katarzyna Kozyra przygotowała instalację-performance „Lekcja tańca” do muzyki I. Strawińskiego, Paweł Goźliński w 2008 r przedstawił nowy rozdział spotkania fikcyjnej, polskiej choreografki Veroniki Blumstein m.in. z amerykańskim artystą Robertem Rauschenberg. Od 2009 r Fundacja regularnie produkuje i koprodukuje spektakle wybranych polskich artystów.

 


DRAMA

Ciemna strona romantyzmu, skok w głąb mrocznego lasu pełnego mgły i sekretów, które skrywamy. Zainspirowany pierwszym baletem romantycznym „Sylfida” Paweł Sakowicz, w duecie z Karoliną Kraczkowską, za pomocą tańca i dwóch ciał bada to, co realne i nierealne, własne i zapożyczone, świat i zaświat, rozsądek i uczucie.

„Noc, niewielki staw pośród gęstpego lasu. Księżyc w pełni odbija się w tafli wody, czarna woda jest niespokojna. Z prawej strony nadciąga mgła, ściele się ciężko między drzewami. Odsłania sylwetki dwóch postaci, może zjaw, a może zbłąkanych przechodniów. Para zbliża się do stawu, nachyla nad wodą, wyciąga w dół ręce, lecz zastyga tuż przed dotknięciem tafli. Za chwilę będzie świtać. Z oddali słychać niewyraźne głosy, z minorowej melodii udaje się tylko wychwycić: „Wróć, najświętsza nocy. Słodkich snów, wróć!”.

Tak w atmosferę spektaklu wprowadza Paweł Sakowicz, autor nagradzanego „Jumpcore’u”, tancerz i choreograf sięgający po literackie tropy, historię tańca i sportowy wysiłek połączony z ruchową perfekcją. Tym razem temat brzmi: prawdziwe spotyka nieprawdziwe. Na scenie – minimum scenografii, lśniące szyfonowe kostiumy i para tancerzy.

Skąd tytuł „Drama”? – Brzmi w tym słowie rodzaj napięcia, suspensu, tajemnicyodpowiada twórca. – „Drama” odnosi się do kategorii emocjonalności przeciwstawionej rozsądkowi. Jak w romantyzmie, który założył, że istnieje racjonalność, fizyczność, rzeczywistość, ale ciekawsza jest mistyka, tajemnica, świat wewnętrzny. Drama jest zapowiedzią, że to, co istnieje na scenie, za chwilę zmieni się w coś innego, w ciągłej transformacji na skali: realne-nierealne, fizyczne-niefizyczne.

Sakowicza interesuje sprzężenie zwrotne: czy nałożenie emocjonalnego filtra na ciało tańczące i śpiewające może wywołać w nim prawdziwe uczucie? A jeśli tak, to co jest rzeczywiste, a co wymyślone? By to zbadać, zaprosił tancerkę Karolinę Kraczkowską, z którą pracował przy autorskiej „Masakrze”. Inspiracją jest „Sylfida” (premiera: Paryż 1832) – pierwszy balet romantyczny. W miejsce sznurowanych bucików tancerki włożyły wtedy puenty, a zamiast zajmować się mitologią grecką i rzymską, choreografowie zainteresowali się lokalnymi mitami. „Sylfida” to opowieść o mężczyźnie nawiedzonym dzień przed ślubem przez leśną zjawę, która wiedzie go na manowce.

 Utonąłem w Mickiewiczu, Słowackim, Byronie i okazało się, że historia z „Sylfidy” jest typowa dla środkowoeuropejskiego uniwersum – opowiada artysta. – Zastanawiałem się, co dziś może oznaczać romantyzm, odpuszczenie rozsądku i racjonalizacji. Okres lockdownu i intensywności bycia samemu ze sobą sprawił, że zainteresował mnie sposób wytwarzania emocji z całym garniturem dramatycznych afektów: smutkiem, złością, miłością. Z emocjami, które nie dają nam spokoju, jak zmora. W rezultacie „Drama” będzie bardzo tanecznym spektaklem, w którym taniec zaczyna się w mroku.